ŻYCZENIA

Maria Mackiewicz_1965Życie to jedno jest zdanie,
Wigilie – jego przecinki,
które świątecznym zwyczajem,
kreślą co roku choinki.

Dzisiaj,  w ten czas wyjątkowy,
gdy Sianko, Opłatek, Szopka…
ŻYCZYMY WAM 100 CHOINEK!
nim zdanie zakończy kropka.

Autorką pocztówki – z lat sześćdziesiątych – jest Maria Mackiewicz.

KOLĘDA

HEJ KOLĘDA, KOLĘDA…

JMS

Rys. Jan Marcin Szancer

Obecnie wigilia jest mega cool i the best, więc odbębnijmy  dzielnie opłatek w pracy stacjonarnej i dorywczej,  stowarzyszeniach, zrzeszeniach, kołach, partiach i gdzie tam jeszcze działamy. Wymieńmy szczere życzenia z  przyjaciółmi oraz  „przyjaciółmi”,  wszak to nie pora na gniewy i anse.
Po świętach, na spokojnie, do tego wrócimy.

Czytaj dalej

W SPRAWACH POTRAW WIGILIJNYCH

… i świątecznych obiadków XXL  sprawdza się współpraca z rodziną. Biesiadujemy niezmiennie  zamiennie –  to u nas, to u drogiego szwagra i zaliczamy bliźniacze wieczerze u obu mateczek. Różnica może być tylko taka, że jedna poda grzybową z łazankami, a druga barszcz z uszkami. Ale przecież obie one – te zupy –  wyśmienite są zawsze, bo ręką matczyną doprawione, co działa na nas magicznie – hej kolęda, kolęda…

Rys. Maria Orłowska-Gabryś

W dobie zjednoczonej Europy i globalnej wioski  nakrycie dla wędrowca przestaje mieć wymiar alegoryczny. Dlatego powinniśmy  się wykazać nie tylko polską gościnnością, ale też wyobraźnią:

Gość z obszaru basenu Morza Śródziemnego może eksplodować
po kapuście z grochem, rodowity Anglik padnie nam trupem już po pierwszej ćwiarteczce  wyśmienitej, schłodzonej,  zaledwie czterdziestoprocentowej czystej, a przybysza  z  zza wschodniej granicy niemile zaskoczymy symboliczną lampką wina, choćby  trunek był najprzedniejszy  –  hej kolęda, kolęda…

Czytaj dalej

CYK MYK

… i oto mamy kolejne Święta Bożego Narodzenia.
Czas mknie z prędkością światła, która wynosi 299792458 m/s.
Niby dużo, ale pierwszy lepszy rachunek w jakimkolwiek banku
jest pięć razy dłuższy. Liczba raczej przypomina PESEL weterana,
albo numer telefonu komórkowego w sieci T-Mobile lub u konkurencji.

I tak niepostrzeżenie wkraczamy w surrealistyczny świat reklamy,
gdzie margaryna gada ludzkim głosem. Ale świąteczne spoty najlepiej
wiedzą  za ile, co i komu powinniśmy kupić:

O_Siemaszko

Rys. Olga Siemaszko

Dziecku klocki właśnie te, broń Boże inne.
Ukochanej tusz pięciokrotnie pogrubiający rzęsy. Och te rzęsy –
chyba jedyna część kobiety nie podlegająca odchudzaniu, a wręcz przeciwnie.
A dziadkowi polocard, koniecznie polocard; bez polocardu każdy
dziadek zejdzie przedwcześnie i nie zdąży złożyć z wnuczkiem
wspomnianych klocków – hej kolęda, kolęda…

Czytaj dalej

JESZCZE DZIŚ, JUTRO

Mężowi

Z_06Pora odpocząć. Córeczki zasnęły.
Stygnie piekarnik.
Książki tulą skrzydła.
Dzień się domyka.

Jakże zasnąć –
tchnie wiosną z uchylonego okna.
„Ale jestem” ktoś śpiewa.
Ciało umiera,
wciąż jeszcze pięknie.

Zasnąć trudno
i tyle marzeń odłożyć lub zgubić.
Na jutro czeka już wyprasowana
sukienka dla starszej córki, biała w niebieskie różyczki.
(O takich różach marzył Leonardo,
a teraz genetycy – i wciąż są jedynie
na słodkich dziewczęcych sukienkach i w baśniach).

Szkoda zasnąć, chociaż
kres tego świata
może nie jutro jeszcze.

Czytaj dalej

KRÓTKI ZARYS HISTORII NATURALNEJ

Chwilę po Wielkim Wybuchu elfy klasnęły w dłonie, a smoki
pozieleniały z radości.

Z_11
Udała się świetnie era prekambryjska:
rosły jak na drożdżach
sezamy, chatki z piernika
i bujne lasy paproci,
kwitnących w noc świętojańską.

W paleozoiku bogatą tradycję ludu krasnoludków
spisał Koszałek Opałek.

Na uroczyskach rusałki tańczyły
aż do białego rana w triasie.
Aż nagle – poczuły znużenie.

Pod koniec kredy w niewyjaśnionych okolicznościach wymarły smoki.
(Wdzięczne poletko badawcze dla przyszłych naukowców).

Potem było wciąż gorzej: oligocen, miocen, pliocen,
jakże się to plącze.
I rzeczywiście – nastąpiło pomieszanie języków.
Czerwony Kapturek nie rozmawia już z wilkiem,
a drzewa i lusterka zamilkły zupełnie.

Zmiany w psychice trudniej zauważyć,
choć w skutki są równie brzemienne:
brzydkie kaczątko już nie łabędziom zazdrości,
a WC-pickerom.

Czwartorzęd w rozkwicie.
Myszy komputerowe zjadły
króla Popiela, innych królów, królewny i wróżki.
Nikt nie wierzy w „stoliczku, nakryj się”,
zbyt proste w obsłudze.

Nieuniknione procesy postępują.
Oddalają się od siebie galaktyki.
Wkrótce Kubuś Puchatek przez najmocniejszy teleskop
nie dojrzy Królika,
wczoraj sąsiada z Lasu.

Ślicznej Śnieżki w szklanej trumnie nieważkiej nikt nie obudzi.
Temperatura zero absolutne utrwali jej sen.

Białe karły ziewną
z kosmicznej nudy i już
będzie po wszystkim.

(Chyba, że
ktoś tam jeszcze gdzieś
– choćby Tomcio Paluch mniejszy od atomu –
czeka na nowy Wielki Wybuch?)

Czytaj dalej

PRZYCZYNEK DO KLASYFIKACJI KOTÓW

… I BYĆ MOŻE WIERSZY.

Ten tutaj, pierwszy z brzegu. Choć rozpanoszony
na całe łóżko. (O przepraszam, łoże).
Biała wyspa bezpchelna na oceanie z satyny.
Błogość nad błogościami.
Najleniwsza z rozpust.

Z_09Tamten, ponoć niebieski.
Niebieski nie bardziej
niż róża odmiany Blue Moon.
Niebieski nie dla przedszkolaków.
Niebieski honoris causa.

Ów bury najpoczciwiej,
sarmacko wąsaty.
Chwalca bigosu,
smalcu z majerankiem.

Bezwiedny akrobata, co na cztery łapy
spada. Niechybnie na środek kanapy.

A jeszcze: pazurzasty,
giętki, spiczastouchy,
istny demon Memlinga.
(Dla kamuflażu bez motylich skrzydeł).

I nieostatni: z bursztynowym okiem
i drugim czarniawym, jak studnia, jak wybite okno,
otwarte na noc. Łapą zwichniętą powłóczy,
po jemu znanych ścieżkach.
Przetrącony wiersz.

Czytaj dalej