„W kamieniu polnym”

W kamieniu polnym, co grób mój pokryje,
Niech mi kamieniarz lireczkę wyryje,
Lirę tę swojską, a własną, a ona,
Którą to po wsiach za dawna noszono,
Iżby szła z brzękiem skowrończym wśród kmieci,
Aż w echo rzuci płacz swój, a odleci.
.
Ewa Bielecka_praprawnuczka poetki_Żarnowiec_1960 r.
.
A pod tą lirą, jeżeli mu wola,
Niech żytnie kłosy z naszego da pola,
Kłosy ubogie z chudymi, ot, ziarny,
Na chleb powszedni, ościsty a czarny,
Po którym człowiek do ziemi przyrasta
I ciągnie pług swój prastary od Piasta.
.
A potem, chce-li, niech kamień obtoczy
Polnym powojem, co modre ma oczy,
A niechaj na nim napisu nie kładzie
I niech go w rzędzie nie stawia ni w ładzie,
Tylko w zakątku, gdzie brzoza szum niesie…
– A można w lesie? – To owszem, niech w lesie!
.

„Śpiewnik dla dzieci” /1891 r./

Muzykę – do 50 wierszy Marii Konopnickiej
skomponował Zygmunt Noskowski /1846 – 1909/.

„ZŁA  ZIMA”

Polskie Wydawnictwo Muzyczne_2010 r.Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy,
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa…
Nasza zima zła!

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!

„ZMARZLAK”

LSW_I_1988_nakład 100 tysięcyA widzicie wy zmarzlaka,
Jak się to on gniewa;
W ręce chucha, pod nos dmucha,
Piosenek nie śpiewa.

– A czy nie wiesz, miły bracie,
Jaka na to rada,
Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,
Śnieg na ziemię pada?

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,
Lecz serce zagrzewaj,
Stań do pracy, jak junacy,
I piosenki śpiewaj!

„STEFEK  BURCZYMUCHA”

O większego trudno zucha,
Jak był Stefek Burczymucha…

– Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź… to dostoję!
Wilki?… Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!
Te hieny, te lamparty
To są dla mnie czyste żarty!
A pantery i tygrysy
Na sztych wezmę u swej spisy.

Czytaj dalej

Maria Konopnicka – dzieciom

„O  JANKU  WĘDROWNICZKU” /1893 r./
Ilustrował Bogdan Zieleniec.

Kartka wstępnaNK_1968_wyd_X_nakład 60 tysięcy

Oto tu przed wami stoi
Podróżniczek, Janek, mały,
Co się wprawdzie boćka boi,
Lecz jest zresztą bardzo śmiały!

Zuch ten dziwne miał przygody,
O  których tu będzie mowa;
Raz to nawet wpadł do wody…
Ale teraz sza… ni słowa!…

„O  KRASNOLUDKACH  I  O  SIEROTCE  MARYSI” / 1896 r./
Ilustrował Jan Marcin Szancer.

NK_1958_wyd_VI_80 tysięcyCzy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie,
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie.

Naród wielce osobliwy,
Drobny – niby ziarnka w bani:
Jeśli które z was nie wierzy,
Niech zapyta starej niani…

O filmie… tutaj

NK_1957_nakład 200 tysięcy„NA  JAGODY” /1903 r./
Ilustrowała Zofia Fijałkowska.

Nikt wam tego nie opowie,
Moje panie i panowie,
Jakie tam ogromne drzewa,
Ile ptaszyn na nich śpiewa,
Jakie kwiatków cudne rody,
Jakie modre w strugach wody,
Jak dąb w szumach z wichrem gada,
Jakie bajki opowiada!…

„SZKOLNE  PRZYGODY  PIMPUSIA  SADEŁKO” /1905 r./
Ilustrował Józef Czerwiński.

NK_1956_IV_nakład 150 tysięcyŻyli sobie wtedy w mieście
imci państwo Sadełkowie,
którzy mieli jedynaka,
cudo – kotka, co się zowie!

„Pimpuś” było mu na imię,
skórka szara w żółte łaty.
Cały dzień na rękach siedział
to u mamy, to u taty…

Czytaj dalej

„Rota” /1908 r./

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrześć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy,
Nie damy, by nas zniemczył wróg…
– Tak nam dopomóż Bóg!

Pogrzeb Marii Konopnickiej we Lwowie

Pogrzeb Marii Konopnickiej we Lwowie – 8 października 1910

Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy Ducha,
Aż się rozpadnie w proch i pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg…
– Tak nam dopomóż Bóg!

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Ni dzieci nam germanił.
Orężny wstanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił,
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg…
– Tak nam dopomóż Bóg!

Czytaj dalej

„Po drodze tej”

Ostatnie zdjęcie_1910 r.

Po drodze tej bez końca
Chodziliśmy we troje:
Ten jasny promień słońca
I ja, i — serce moje.

Ja byłam wędrownicą
W krainę marzeń złotą,
A słońce — dnia źrenicą,
A serce me — sierotą.

I szliśmy w ludzkim tłumie…
Słoneczny promień — w złocie,
A za nim ja — w zadumie,
A serce me — w tęsknocie.

I przywiał wiatr obłoki,
Co promień słońca skryły…
Ja — poszłam w świat szeroki,
A serce — do mogiły.

Czytaj dalej

„Pan Balcer w Brazylii”

CZYTELNIK_wyd. I z 1955 r.Hej ziemio, ziemio, że my się też ciebie
Puścili! Miedz twych i twojego płota!
A toć po wodzie my tam i po chlebie
Moc większą czuli i więcej żywota
Niż tu, gdzie wszystko na okół i w niebie
Cudze i gdzie jest dusza jak sierota,
Obzierająca się w dalekość siną,
Za progiem chaty swej i za rodziną!
Hej ziemio, ziemio, ty matko rodzona!
Łanie ty wdzięczny i rolo życzliwa!
Toć ty tam sama podajesz zagona
I ziarnu tak się otwierasz, jak żywa!
Lecz ta — macocha jest! A czy kto kona,
Czy padnie, ani dba, ni się zadziwia…
Nad trupem twoim znów wszystko w tych borach
Będzie róść, szumieć i błyskać w kolorach.
Ani tu słońce nie takie jest ranie,
Jak u nas, w tęczach palącej się rosy…
Ani tych ptaków podobne śpiewanie
Jak naszych czyżów, ziąb, skowronków głosy…
Ni gwiazdy nie ma tej, co gdy tam stanie
Nad te użątki nasze, nad pokosy,
To człek wyraźnie widzi, jak ta Boska.
Moc o najlichszy kłos w polu się troska.
Tfu! Jeszcze teraz łza w oka mi świeci,
Gdy wspomnę żałość tę i te ciężkości.
A przeciem nie miał ni żony, ni dzieci,
I równo było mi, gdzie złoże kości.
Dola — ptak, mówią. Przyleci, odleci,
I darmo gwałtem zapraszać ją w gości.
Lecz nie o dolę mi szło! I przy doli
Taka się rana nie goi, a boli.
„Pan Balcer w Brazylii” – kliknij !

„Imagina”…

… to poemat dygresyjny, składający się z 21 pieśni.

Rys_J_HolewińskiNa co się przyda cała mądrość świata,
Co atramentem zalewa ci duszę,
Jeżeli, na kształt znikomego kwiata,
Serce twe więdnąc w śmiertelnej posusze,
W piersiach się nie rwie, nie drży, nie kołata?
Jeśli spleśniałe Tacyty, Liwiusze,
Nawet ci tyle nie dadzą ochłody,
Co kropla rosy, łza lub kropla wody?

Toga i biret, i cały rynsztunek
Uczonych mężów – zapewne – nie plewa;
Lecz jakże błądzi ten, kto swój rachunek
Z szczęściem przez dyplom zrównać się spodziewa!
Wszak nim druk nastał, był już – pocałunek,
A przed Nestorem jeszcze żyła – Ewa,
I nim Justynian prawa swoje spisał,
Na piersiach róży motyl się kołysał.

Kochać, wieczornej gwiazdy wzywać skrycie,
W drogich źrenicach zapalać spojrzeniem
Błękitne iskry i żyć w tym błękicie
Jak ptak, co śpiewa pod niebios sklepieniem,
W pieszczocie duszę oddawać i życie,
Trawić się cicho tajemnym płomieniem,
Gorącym ustom upojeń być czarą – |
‚Warto coś więcej nad księgę tę starą!

* * *

Czytaj dalej