NA WIOSNĘ

– Memu bratu Włodzimierzowi –

03_Włodzimierz Tetmajer_brat przyrodni_ok_1896Niegdyś, kiedy się wiosna zalśniła w przeźroczu,
marzyły mi się bóstwa żywiołów ocknięte,
lasów bogi szumiące i przejasne,  święte
nimfy, rodzące kwiaty spojrzeniem swych oczu.

Zdało mi się, że stojąc kędyś na uboczu,
jak malarz spoza wiklin w wodzie rozpierzchnięte
podpatruję dziewczyny, ich nagą ponętę,
błękit ciała wśród fali i rosę w warkoczu;

tak ja patrzę na nagie młode bóstwa wiosny,
utrwalając ich obraz cudowny we wzroku,
ich promienną urodę i pląs ich miłosny.

Już wiosna schodzi jasna z białego obłoku,
lecz moja – przeszła – i dziś na ową świetlistą
patrząc, widzę ironię bytu wiekuistą…

Czytaj dalej

Reklamy

NA ODEJŚCIE IŁŁY

Wiersz Heleny Grodzkiej – poznańskiej poetki.

KI_24W powadze dzwonów odchodzisz
poza rubieże miasta w którym
miłość
gniew
cierpienie
zwrotkami zapisały zatroskane
stronice książek

Przyzwyczajonej do ciemności dni
cmentarna nie zamroczy trwoga
zostawiasz pod rozwagę myśli
i chwile smutku uciułanego
trudami niespokojnych lat

Drogę którą odprowadzamy ciebie
w dobrą pamięć
śniegowy okrył dywan
utkany lutowym ornamentem żalu
cichego
jak kwiaty twoich wierszy

Poznań, w lutym 1983 r.

NIECHBY TA JEDNA NIĆ…

PIW_nakład_30 tys_wydanie I z 1977 r.Kiedy trzeba będzie iść
w daleką ciemność,
niechby ta jedna nić
została ze mnie.
Niech oderwie się cała reszta
i spadnie w przepaść
– to jedno niech trwa na wieczność
dźwięczne, choć ślepe.
Bo tym, co za życia żyło
żywe najbardziej
– nieśmiertelna za grobem miłość
nie pogardzi.

ODEJŚCIE W TŁO

Odejść w tło,
jednością czuć się z pejzażem.
Na pierwszym planie:
twarze,
Dobro i Zło,
Miłość, Walka, Zbrodnia
i pomsta za nie.
A tam, w tle, dogasające pochodnie
i pręgi barw pozachodnie
dojrzałe, zrozumiałe.
I wody niewidzialnej flet
daleko, głęboko w tle.

Czytaj dalej

PRZEKŁADY

NOC – Atanazy Fet

Szept, tchu lekkie kołysanie,
słowikowy trel…
Na ruczaju srebrnej pianie
księżycowa biel.
Światło nocne, nocnych cieni
mijający błysk…
Czarodziejskie przemienienia
ukochanych lic…
Na zasłonkach – róż ognisty,
bursztynowy blask…
Pocałunki, łzy rzęsiste…
I brzask… brzask…

MIGNON – Johann Wolfgang von Goethe

Ten tylko wie – kto znał
tych tęsknot płomię,
jak bez radości trwam
sama w ustroni,
wzrok śląc po niebie tam,
ku tamtej stronie.
ten, kto mnie kocha i zna,
ode mnie stroni.
I zawrót mnie ślepy gna,
ogień mam w łonie.
Ten tylko wie, kto znał
tych tęsknot płomię.

Czytaj dalej

LECIUTKIE ABECADŁO…

DLA  WYCIECZEK  PO POZNANIU / fragmenty /

Muzeum Kazimiery Iłłakowiczówny w  PoznaniuADAM wieszcz na pomniku
Uśmiecha się troszeczkę:
może z ciebie, przyjezdny chłopcze,
może z ciebie, miła wycieczko.
Ledwo go postawili
niedawno, z paradą w maju…
Jeszcze się nawet do nas
miejscowych nie przyzwyczaił.

CEGIELSKI – co za człowiek!
Daj Boże więcej takich…
Dziś każdy w Poznaniu powie,
że górą cegielszczaki.
Na „C” też – CYTADELA:
osłania zmarłych cieniem,
leżą tam – wszelkiej broni –
od dawna pogodzeni.

Naprzeciw dworca ostra
IGLICA chmury bodzie,
wprost od niej telewizja
poznańska pochodzi.
Jeśliś szczęścia nie zaznał,
jeślić los miłości skąpi,
telewizja z nawiązką
świat ci cały zastąpi.

Jest wszystko na JEŻYCACH:
Fabryki, drukarnia, rzeźnia,
lecz najbardziej zachwyca
tramwajowa zajezdnia.
Nie ma dla niej spoczynku,
bo i we dnie iw nocy
jak niestrudzone serce
ta zajezdnia łomoce.

Czytaj dalej

WIERSZYKI NAŁĘCZOWSKIE

KI_22SŁOWIK  I  KSIĘŻYC

Słowik gwiżdże i kląska
wśród drzewa;
księżyc się po gałązkach
przelewa.

Krągłe oko otwiera
ropucha:
nie wie – patrzeć ma teraz
czy słuchać?

JASKRY

Na łące – jaskry, jaskry
i owieczki się pasły,
pasły.

Na niebie – gwiazdy, gwiazdy…
lecieć tam gotów każdy,
każdy.

Przychodzi jesień, jesień,
znikły owoce i kwiecie,
kwiecie…
a gwiazd pył na ziemię leci,
leci…

Czytaj dalej

WARSZTATOWO

KI_25Rym szarpie struny sensu,
rytm biegnie we krwi strużką,
aż naraz się pokręcą,
naśmiecą, naplączą, naprószą,
i – za nim wezmę je za łeb –
już sensem rytm wykoszlawię,
a rymem niedoskonałym
całą krew sobie z żył wykrwawię.

PO  CO  TE  WIERSZE…

Zamarzam runią zieloną
nie wiem jakiego zboża,
nie pomnę skąd mnie rzucono,
kto rzucił i w jakiej porze.
Nie wiem, czym wychynę spod zimy
pszenicą? żytem? owsem?
…Piaski i dymy, dymy i gliny,
a wszystko – obce.
Poruszam źdźbłem jeszcze żywym,
z tych, co nie zmarzły, najszerszym…
A ty się jeszcze dziwisz,
po co te wiersze!

Czytaj dalej