OSTATNIE WIERSZE…

POKAŻ  SIĘ  Z  DALEKA

Pokaż się z daleka,
Choćby z najdalszego,
(Choćby – o sto kroków…) –
Jakoś się dowlokę,
Widmo i kaleka,
Do witania twego!

JT_80_Dzieła_1955_CZYTELNIK_wydanie I_nakład_40 000Pokaż się! Dopełznę
Przez ten bezmiar ziemi,
Trawy się czepiając,
Wiatru i kamieni.
Dale wy bezbrzeżne!
Dale niebosiężne!
Krzyczeć będę z trwogi,
Modlić się śród drogi,
Konać – a dopełznę!

Tak dopełza żołnierz
Do figury świętej…
Za żołnierzem – ciurkiem
Krwawy strumyk kręty…
Blisko już, bliziutko,
Zaraz koniec męce:
Już Madonna Polna
Wyciągnęła ręce.

– Sierpień 1953 –

HOŁDY

A to co za makabryczna kolejka?
Kto do Cienia z hołdami się tłoczy?
Dobrze cieniu, że masz martwe oczy,
Jeszcze lepiej, że i usta twoje
Śmierć wieczystym zamknęła spokojem,
Miłosierna Śmierć Dobrodziejka.
A najlepiej, że już nie masz siły,
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Grudzień 1953  –

Julian Tuwim zmarł 27 grudnia 1953 roku.

Reklamy

AFORYZMY I LIMERYKI

Jest pewien facet w Egipcie,
Sucha mumia, trzymana w krypcie,
A nad kryptą jest skrypt:
„Kto by chciał parę szczypt,
Może wziąć. Tylko mnie nie wysypcie!”

JT_79_1987_Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe_wydanie I_nakład 50 000Zbrodniarz złapany w mieście Kutno
Poczuł, że łeb mu wkrótce utną.
Stawiał, drań, opór,
Rozkwasił go topór…
Brr… Teraz wam przykro. I smutno.

Był malarz, co z samych głupstw żył…
Wziął wstążkę, gwiazdami ją upst(w)rzył.
Do szafy swej żony
Się zakradł, szalony! –
I w suknię balową, gdzie biu(p)st wszył.

Był w Rio pewien Sowizdrzał
Co okropnie na widok wiz drżał.
– Czemu? – powiedz, Bazyli!
– Nie wiem. Ale w Brazylii
Nie mógł nigdzie się ruszyć na wystrzał.

Czytaj dalej

NALEJ MI WINA!

JT_77_2003_Iskry_wydanie INalej mi wina!… Słuchaj, przyjacielu,
Chwyć butlę całą jakim ładnym gestem,
Odrzuć w tył głowę pełną szumu, chmielu,
Krzycząc, jak aktor marny: „Pijany jestem!!!”

Nalej mi wina! Chcę być dzisiaj błaznem!
Jakąś parodią błazna-arlekina!…
Ślub biorę szumny z winem mi przyjaznem,
Nalej mi wina! perlistego wina!

Śmiać się chcę jeno! Z czego – zapomniałem,
Coś w głowie tańczyć, pląsać rozpoczyna…
Piłem… I piję… Bo pić chcę i chciałem!
Hej! przyjacielu! Nalej jeszcze wina!!

– 18 listopada 1911 –

Czytaj dalej

AVE STEFANIA, GRATIAE PLENA

MĄŻ  i  JA

Jesteś z mężem w Zakopanem,
A ja z Łodzi listy piszę,
Listy czarne, umęczone.

JT_76_Mąż twój słynny jest poeta,
A ja, śmieszny, chudy chłopak,
Piszę czarne, ciężkie zdania.

Mąż twój świetnie jest ubrany,
Uczesany, wygolony,
l co dzień bielizną zmienia.

A ja, czarny i nerwowy,
Wykrzywione mam obcasy
I zacerowane spodnie.

Mąż twój w jasnym garniturze,
Leżąc w cieniu na fotelu,
Pije zimną limoniadę –

I artykuł długi czyta
O tym, że jest mądry, słynny,
Znakomity i genialny.

A ja, nędzny i spieczony,
Chodzę czarny w skwarnym mieście,
Ścieram kurz i pot, i troskę
Z ostrej twarzy nie golonej.

W domu kładę się gorący
Na kanapę ceratową
I rozmyślam, jak tu zacząć
Sto dwudziesty list do ciebie.

Czytaj dalej

MIŁOŚĆ NAM WSZYSTKO WYBACZY

JT_75_1995_Wydawnictwo STERNIKTĘSKNOTA

Uparła się moja tęsknota,
Uparł się dziki mój żal,
Że muszę ciebie zobaczyć.
A była słota jesienna,
Słota…
(Litość miej! Wyjdź!)

Pod oknami twoimi chodziłem
(Rozpaczy kamienna!)
I z żalu wyłem jak pies!
Bo uparła się moja tęsknota,
Bo uparł się dziki mój żal,
Że muszę ciebie zobaczyć…

Trzeba było się chyba zsobaczyć:
Upokorzyć się prośbą haniebną,
Iść tam do ciebie – prosić!
Co? Na klęczkach cię błagać,
Wstyd najstraszniejszy znosić!
Tego chcesz?
– Byś mnie pogardą zaczęła smagać,
Dziewko!!

Bym ryczał, skamlał jak zwierz:
Litość miej!
A tobie, psiakrew, nieochota!
A tobie w rozpaczy mej
Przeszkadza słota:
Mokro… mgła… chlupot błota!…

… A uparła się moja tęsknota,
A uparła się moja tęsknota!…

4 XI 1915

WIERSZE NIEZNANE

W  ALBUMIE  ELIZY PERTEK-CIELECKIEJ

JT_74_1991_Oficyna Wydawnicza Interim_wydanie I_nakład 3 000Tyle tam nieba, ptaków
i kwiatów, i motyli,
że trudno wiersz ułożyć,
o miła Lili!

Za dnia konkurencja!
Darmo się pióro sili
prześcignąć ich urodę,
o miła Lili!

Ach, dorównać im nawet
nie potrafi słów siła…
Więc po co wiersze pisać,
o Lili miła?

Lepiej byśmy na kwiaty
i ptaki popatrzyli –
Lili się do mnie uśmiechnie,
a ja do Lilii.

I będzie w tym uśmiechu
i wiersz, i sens, i racja,
i przyjaźń dla miłej Lili,
i dedykacja.

Sikorz, 18 VII 1937 

TUWIM

JT_73_1982_LSW_wydanie I_nakład 10 000OCZEKIWANIE

Zażenowanym swym anielstwem
Udaję (dosyć źle) człowieka.
I serce, aż nieludzko czerstwe,
Zacinam w samotności. Czekam.

Znam ewangelię i nieszczęście,
Narodów tętent, szepty kobiet
I starość słów, i snów poczęcie,
I wina czad, i kwiat na grobie.

I ducha znam, co bez wcielenia
Na ziemi jest jak głoska głucha,
I ciało – nie do pomyślenia
Bez łaski i świętego ducha.

Czekam. W przypływie i odpływie
Kołysze się daleki poszum,
I dzień po dniu, jak dziw po dziwie,
Wybucha płaczem lub rozkoszą.

Wybucha kwieciem, jak gałęzie,
Odfruwa ptactwem gołębianem.
Ach, moje wiersze niespodziane!
Ach, moje życie, co to będzie?