DO PRAWNUCZKI

LUDWIKA WLODEK I DZIADEK JAROSLAW IWASZKIEWICZ

Ten kwiat, co leci w górze i wieje skrzydłami,
To motyl. Słowo obce, nie wiesz, co to znaczy.
Teraz nie ma motyli. Ten jest jedynakiem.
Za chwilę może i jego nie będzie.

Nie myśl o tym. Patrz, niebo jest takie niebieskie,
Po niebie chmurki lecą, to jasne, to ciemne.
Słońce co rano wstaje, co wieczór zapada.
Świat będzie zawsze piękny, Ludko. I beze mnie.

OSTATNIA  PIOSENKA  WĘDROWNEGO  CZELADNIKA

Dobranoc kwiatki niebieskie, dobranoc zorzo różowa,
dobranoc ptaszki za oknem, dobranoc różo kwitnąca,
dobranoc ciszo wieczorna, w której ton jeden się chowa,
dobranoc ciało gorące, dobranoc duszo stygnąca.

Żegnajcie sen i kochanie, żegnaj obłoku biały,
Żegnaj nocne cierpienie, dobranoc rzeźwy poranku,
Dobranoc piesku kochany, dobranoc świecie cały,
Dobranoc topolo wysoka – i Ty, stojąca na ganku.

Czytaj dalej

STARY POETA

I
Poeta mówi:
Żono! Widzisz te dwie muchy
na parapecie okna
zabite muchozolem
Tyleż one znaczą we wszechświecie
co nasze martwe ukochane psy
co leżą pod kamieniem

Jaroslaw Iwaszkiewicz (1894-1980) - polski pisarz, poeta, dramaturg, tlumacz, librecista - w swoim mieszkaniuPamiętasz ten wyraz Tropka
gdy mu się coś mówiło
a on nie rozumiał
marszczył czoło skupiał się
i nie rozumiał

Bo był zwierzątkiem

My też nie rozumiemy

Patrz mówią do nas obłoki
zorze gwiazdy
wiatry
a my nie rozumiemy

Mówią do nas przestrzenie
niebieskie
mówią drzewa rozwijające się
mówią kwiaty
rosną
i mówią
a my nie rozumiemy

I tak już będzie

Będziemy we wszechświecie
jak te dwie martwe muchy
jak te dwa zdechłe psy
jak dwie nicości
One też kochały
i chciały zrozumieć

Czytaj dalej

RAPSODIA LITEWSKA

12_JI_1963

Jarosław Iwaszkiewicz w 1963 r.

Z białego łyka króbeczkę
jedną z brusznicą
drugą z pszenicą
zanieście pod tę skałeczkę
Zawołajcie zaśpiewajcie
kołysaneczkę

z króbeczki wąż wypełza
w serce ugryzie
poziomki pachną na mchu
i krople rosy jak łzy
to tu to tu
porozrzucane
nie pozbierane

kto tu zapłakał
matka?
kto tu zapłakał
druh?

brusznice się pogniotły
pszenica rozsypała
stoi nieruchoma
wysoka zielona skała

* * *

Przypatrz się
jak jest zrobiony fiołek
przypatrz się jak jest zrobiona
ta mala katedra
z żółtym kamieniem ofiarnym
pośrodku

piękniejsza jest niźli świątynie
Paestum i Agrygentu
niźli kościoły
Torunia i Krakowa

Może będziesz mieszkał
w takiej katedrze
po śmierci

Czytaj dalej

* * *

Nim przyjdzie wiosna,
nim miną mrozy,
w ciszy kolebce −
nade mną sosna
nade mną brzoza
witkami szepce.

11_JISzepce i śpiewa
niby skrzypcowa
melodia cicha
melodia nowa
której nie słychać,
która dojrzewa.

Tak się zapadam
jak w śniegu puchy
w jesienne liście
i tylko duchem
słucham i badam
czy noc nadchodzi
czy świt się rodzi,
czy rzeczywiście?

I tylko przez sen
wyciągam ręce
− to mnie nie budzi,
nie chcę nic więcej –
bo wiem, że jestem
w nieskończoności,
w morzu miłości
do ludzi.

DO  CZYTELNIKA

Chciałbym napisać, jak pies biegnie,
Wóz cały w słońcu jedzie laskiem,
Baba rowerem skręca jezdnią
I bańki lśnią blaszanym blaskiem.

Czerwony pociąg mija domy,
A z elektrowni czarne dymy,
Spłoszony kasztan szarpie brony,
Topola składa liść jak rymy.

Żeby to wszystko w słońcu błysło
I żeby było tak jak żywe –
I żebyś ty to widział wszystko,
I żebyś był, jak ja – szczęśliwy.

Czytaj dalej

* * *

119
Zostań ze mną, piosenko,
Któż czoło pomarszczone
Pogładzi lekką ręką?

10_JI_ 1934 rZostań dźwięku cichutki,
Zostań, słowo polotne,
Żeby moje czekanie
Nie było takie samotne.

Na kamieniu, na skale
Rosa siada kroplami,
Chłodem spada na czoło
Ciche słowo z nutami.

Z nutami nuconymi
Na dalekim Podhalu,
Zostań ze mną, piosenko,
Żebym nie miał żalu…

Pośpiewamy po trochu,
Pomyślimy, kochana,
Zostań, piosnko, tu przy mnie
Aż do samego rana.

Nocą gwiazdy wysokie
Spać nie dają mi wcale,
A może to nie gwiazdy,
Może smutki czy żale?

Za tym życiem spłyniętym,
Za tym życiem straconym,
Za tym sianem pachnącym,
Za księżycem zielonym.

Czytaj dalej

CIEMNE ŚCIEŻKI /1957 r./

09_JI_1932_Zakopane

Zakopane – 1932 r.

94
Du du du du
du du du
z daleka
górale grają
na Żywczańskim
od ucha.

Du du du du
du du du
wspominają człowieka,
co w roku pańskim
dwudziestym czwartym
słuchał.

Du du du du
du du du
żal, że minęło –

grają od ucha
śpiewają…
to słabiej,
to gęściej…
Oni mają teraz swoje dzisiejsze szczęście.

91
Szanujcie szarotki. Na skale
Kwitną ich srebrne oczki,
Niby przemienione stokrotki,
Niby poszarpane obłoczki.

Niby zielone spojrzenia
Pośród kamiennej pozłotki –
One i tak nie znajdą uspokojenia
Na samotnej skale. Szanujcie szarotki.

Czytaj dalej

LATO /1932/

05_Żona AnnaXXVII
Wierzby stuliły się jak gniazda
I śpią nad wodą w ciepłej mroce,
Na niskiej grobli, cali w gwiazdach,
Stoimy – dwie splątane noce.

Nie wiemy skąd, nie wiemy dokąd,
Tylko trzymamy się za ręce.
Jak opuszczony martwy okręt,
Płyniemy w noc – i nic już więcej.

O żono – nie mów! – i tak wiemy,
Że nie poradzi żadne słowo
I naszych dusz firmament niemy
Jak czarna otchłań ponad głową,

Jak pod nogami czarne głusze;
I nie wiadomo, co nam padnie:
Czy wzlecieć między gwiazdy w górze,
Czy też z gwiazdami spadać na dnie?

IX
Nic nas z sobą nie łączy i nigdy nie złączy,
Za nic w świecie nie można kupić nam jedności,
Każde z nas własną drogą dąży do miłości,
Ja, jak leniwa rzeka – ty, jak strumień rączy.

Do widzenia, dobranoc… kiedy się ujrzymy?
Czy się spotkamy w morzu wieczystym i kiedy?
Może, gdy smutnej wiosny miną blade biedy,
Spoczniemy, połączeni mdłym całunem zimy?

Czytaj dalej