WIERSZE OSTATNIE

* * *

17_Ostatnie wierszeNieogarniony żywioł,
bądź co bądź inny niż
lot żurawia, chód tygrysa,
podwodne pląsy kaszalotów.
We śnie widziałem miasta ze szkła i metalu
nieustające tworzywa umysłu.
Muzyka sfer, muzyka skrzypiec i fletów.
To, co trwa,
kiedy rodzą się i umierają.
Nad ślepymi energiami materii,
nad prądami w ciele
węgorza, piranii, rekina, aby otworzyły
pysk i pożarły zdobycz.
Świątynia pełna bożków i diabląt
z wielką liczbą imion i ogonów.

(2003 )

Czytaj dalej

Reklamy

ZAPOMNIJ

Polscy NobliściZapomnij o cierpieniach,
Które sam zadałeś.
Zapomnij o cierpieniach,
Które tobie zadano.
Wody płyną i płyną,
Wiosny błysną i giną,
Idziesz ziemią ledwie pamiętaną.

Czasem słyszysz daleko piosenkę.
Co to znaczy, pytasz, kto tam śpiewa?
Dziecinne słońce wschodzi,
Wnuk i prawnuk się rodzi.
Teraz ciebie prowadza za rękę.

Nazwy rzek tobie jeszcze zostały.
Jakże długo umieją trwać rzeki!
Pola twoje, ugorne,
Wieże miast, niepodobne.
Ty na progu stoisz, zaniemiały.

Czytaj dalej

GWIAZDA PIOŁUN

15_foto_Paul Bishop kopiaPod gwiazdą Piołun gorzkie toczyły się rzeki.
Człowiek na polu zbierał gorzki chleb.
Nie świecił nad nim w górze znak boskiej opieki
I hołdu swoich wiernych domagał się wiek.

Od dinozaura ród swój wywodzili.
Zręczność lemurów z grot skalnych przynieśli.
I nad miastami lot pterodaktyli
Ogłaszał prawo dla myślącej pleśni.

Związali drutem człowiekowi ręce
I wyśmianego kładli w płytkie groby,
Żeby nie wzywał prawdy w testamencie
I już na zawsze był anonimowy.

Imperium planetarne było blisko.
Władza nad mową została im dana.
I nie ostygło jeszcze popielisko,
Kiedy stał znowu Rzym Dioklecjana.

Z tomu HYMN O PERLE /1982 r./

Czytaj dalej

8 grudnia 1980 roku…

Czesław Miłosz otrzymał Nagrodę Nobla.

14_Nagroda Nobla_8 12 1980 r.… Dobrze jest urodzić się w małym kraju, gdzie przyroda jest ludzka, na miarę człowieka, gdzie w ciągu stuleci współżyły
ze sobą różne języki i różne religie.

Mam na myśli Litwę, ziemię mitów i poezji.
I chociaż moja rodzina już od XVI wieku posługiwała się językiem polskim, wskutek czego jestem polskim, nie litewskim poetą, krajobrazy i być może duchy Litwy nigdy mnie nie opuściły.

fragment przemówienia laureata –

Czytaj dalej

GDZIE WSCHODZI SŁOŃCE I KĘDY ZAPADA /1974/

13_Rys_marek Rudnicki_1979TAK  MAŁO

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.

Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.

Paszcza lewiatana
Zamyka się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem,
Co było prawdziwe.

Czytaj dalej

MIASTO BEZ IMIENIA /1969 r./

4) A książek tośmy całą bibliotekę napisali.
A krain tośmy co niemiara zjeździli.
Bitew dużośmy, dużo przegrali.
Aż i nie ma, ni nas ni Maryli.

12_W NY w 19837) Kiedy żalu się pozbyłem
I chwały, którą goniłem,
Tego, czym nigdy nie byłem.

Nad kraje, góry, zatoki
Niosły mnie gryfy i smoki,
Przypadki albo wyroki.

No tak, być sobą to chciałem,
Do luster pijąc płakałem,
Swoje głupstwo tak poznałem.

Z paznokci, śluzowej błony,
Kiszek, płuc i śledziony
Czyj dom będzie uczyniony?

Swój własny a jeden z wiela
Nie mam w sobie przyjaciela,
Czas mnie na dwoje rozdziela.

Zaśnieżone monumenty,
Niech dar mój będzie przyjęty,
Wędrowałem, nie wiem kędy.

Czytaj dalej

GUCIO ZACZAROWANY /1965 r./

11_Instytut Literacki_1965ZMIENIAŁ  SIĘ  JĘZYK

Zmieniał się język a my razem z nim. Przypomnij.
Kiedy miałeś lat dziesięć jak wąsaci
rozprawiali klepiąc konie
Albo ładując rusznice, jak śpiewała gitara
Na ganku za olszyną. Albo i ci drudzy
W twoim wieku młodzieńczym,
pokpiwając z tamtych,
Nowocześni, zapalczywi na estradach. Wszyscy oni
Są już zrównani, wachlarz, znak Pogoni, trąbka myśliwska,
Model dynamomaszyny leżą u ich wezgłowia
I Jakub Jasiński porozumiewa się jak umie z Lilian Gish, gwiazdą filmu,
Mową grzechotliwą, bardzo staccato.
Ale obłoki jak płynęły tak płyną
Porównywane do coraz to nowych rzeczy dotykanych ręką,
Do zasłon jedwabnych, draperii z aksamitu, piór,
I siła która spaja mężczyzn i kobiety
W szekspirowskiego zwierza z dwojgiem pleców
Pozostaje sprawą ciemną, jakiekolwiek nada się imiona.
A jeżeli w letnią noc łódki na jeziorze
I niegłośną pieśń, trzymanie się za ręce
Zachowuje twoja strojna i ginąca pamięć,
Ani takie to było jak raz się wydało
Ani takie jak teraz układasz w opowieść.

Czytaj dalej