Relacja…

… z pierwszego występu wierszogrodzianek dobiega końca.

Pozostaje, raz jeszcze, podziękować uczestnikom, a przede wszystkim:
Małgorzacie Zawiszy za opracowanie scenografii
i dbałość o wszystkie sceniczne szczegóły,
Właścicielom „Cafe pod Atlasami” za dostarczenie rekwizytów,
czyli części wystroju wnętrza swojego lokalu.

W imieniu wszystkich wierszogrodzianek serdecznie zapraszam
na kolejne nasze imprezy, o których będziemy informować na blogu.

– Barbara Wierzbicka –

„Nihil novi”

Autorką wiersza jest Elżbieta Boryniec.

Po co pisać
gdy księgi ciągle nieotwarte
stoją w karnych szeregach
na półkach regałów?
Skrzą się w nich jak brylanty
aforyzmy, motta
manekiny wirują jak w tańcu chocholim.
Kopciuszek chce na balu
zatańczyć u króla
a król na konia czeka
żeby śmierci umknąć
Ofelia wcale nie chce do klasztoru
i nie wiadomo komu biją głośne  dzwony

Nihil novi sub sole
coraz powtarzamy
a o szarej godzinie
nowe śnimy baśnie.

„I zawsze wieczorem będziemy rozmawiać…”

Autorką wiersza jest Anna Barbara Kaźmierczak.

I zawsze wieczorem będziemy rozmawiać…
o naszej Ojczyźnie i o naszych sprawach
o naszej kulturze i o naszej sztuce
o łódzkich ulicach o łódzkiej nauce

I czasem z Błaszek ktoś do nas wpadnie
za promocję miasta podziękuje
albo TELIMENĄ przyjedzie z Warszawy
jakiś ważny gość na nasze rozprawy
i usiądzie przy Tuwimie
siądzie na mej scenie…
i choć nas już nie będzie
będzie po nas natchnienie….

I znów ktoś następny chodząc ulicami
znajdzie nasze natchnienie rozmawiając z nami
znów Ci Łodzi moja sto wierszy napisze
może będzie to Jagoda a może Franciszek

Kiedyś przecież następny poeta się zrodzi
i dołączy do nas – piszących o Łodzi.

Czytaj dalej

„ONE TO MY”

Autorką wiersza jest Małgorzata Skwarek-Gałęska.

Znam drogę i ciężar jej łez.
Szyję ściskają obręcze bezsilności
gdy zaciska zęby.
Ty masz moje rysy
potykając się jutro.
Wy zakładacie lub zdejmujecie
zasłony z wyboru niewybranego.
One chcą znaleźć my
Zagubione śród czasu
uwięzione w ciele.

Antyczne one
utrwalone w marmurze.
Zatopione w słowie safony.
Średniowieczne joanny wiotkie
i metalowe, z nimbem świętości
zadanego bólu.
Wojenne anny zranione,
milczące i krzyczące krwią
zgęstniałą od strachu.
Szecherezady trzymające
na dystans nicość.
Ewy, judyty, magdaleny,
spoglądające z fotela
kosmetyczki lub ginekologa
koczujące przy ogniskach
tradycji kaleczącej ciało,
niewolącej myśl.
Rozsypane w pyle wieków,
zapisane w genetycznym ciągu.
Wolne i niewolne
mozolnie rozginające ogniwa
każdym uśmiechniętym dniem.

Ona i ona i ona…
ONE to my!

Czytaj dalej

„Piotr Płaksin”

Fragmenty utworu Juliana Tuwima / 1894 – 1953 /
recytowała Barbara Maciejewska.

Na stacji Chandra Unyńska
Gdzieś w mordobijskim powiecie,
Telegrafista Piotr Płaksin
Nie umiał grać na klarnecie.

Zdarzenie błahe na pozór,
Niewarte aż poematu,
Lecz w konsekwencjach się stało
Główną przyczyną dramatu.

Smutne jest życie… Zdradliwe…
Czasem z najbłahszej przyczyny
Splata się w cichą tragedię,
W ciężkie cierpienie – bez winy.

Splata się tak niespodzianie,
Jak szare szyny kolei,
W rozpacz bezsilną, w tęsknotę,
W bezbrzeżny ból beznadziei.

Jak odchodzące pociągi,
Jest jednostajne, codzienne,
Jak dzwonki trzy, wybijane
W słotne zmierzchania jesienne…

Przez okno spojrzy się czasem
W szlak dróg żelaznych daleki,
Dłońmi się czoło podeprze
I łzami zajdą powieki…