WIELKANOC MOJEJ CÓRKI /1937 r./

Dzwony i hiacynty,
pisanek wzór święty,
cały świat w blaskach i szumie;

przyleciały ptaki,
udały się babki –
ależ cóż z tego ona rozumie?

Kira, moja mała córeczka,
Kira, moja smagła córeczka.

KIG_17Dzwony za daleko,
hiacynty za wysoko,
babki jeszcze jej nie wolno jadać;

o ptaku na drzewie,
o ziemi, o niebie
mogę tylko jej, jak umiem, opowiadać…

Kira, moja mała córeczka,
Kira, moja smagła córeczka.

Brzdąc o niczym nie wie,
„Njam – njam” mówi ledwie
i na nóżkach paluszki liczy.

Toć niecały roczek!
Wózek, soczek, smoczek
to jej świat jest złoty, tajemniczy.

Kira, moja mała córeczka,
Kira, moja smagła córeczka.

Dzwony biją stare:
„Mateusz” i „Marek”,
dzwony strojne, strojniejsze niż lira;

w kadzidłach, w muzykach,
w szkłach, w modlitewnikach
światło dźwięczy, a w domu śpi Kira.

Kira, moja mała córeczka,
Kira, moja smagła córeczka.

Boże zmartwychwstały,
udziel nam swej chwały,
wszystkim święto daj w hiacyntach, w dzwonach,

żeby wszystkie dzieci
na tym groźnym świecie
mogły w rączki klaskać tak jak ona –

Kira, moja mała córeczka,
Kira, moja smagła córeczka.

„JUBILEUSZOWA”  ROZMOWA  Z  KIRĄ  /1938r./

… bo to, widzisz, było tak:
Pewnej nocy… słuchaj… słuchaj…
pewnej nocy… w mieście Wilnie
ojciec znalazł list na stole.

Matka dawno pod Obrazem
spała równym snem głębokim,
a za oknem plotkowała
o szantażach gwiazd Wilenka;

wtedy ojciec w blasku świec
(bo zepsute było światło)
list otworzył i odczytał
i już nie mógł spać do rana.

KIG_17aA w tym liście była wieść,
że narodzić ma się pismo,
które rzeknie do Poezji:
„Na nowe cię pchniemy tory”.

Ej, zawrzało w pięknej Polsce,
zapiszczało po Warszawce!
Piszczy, kwiczy Czarna Hewra
zadufanych a przewrotnych.

Ale się proroctwo sprawdza:
oto cztery lata trwa
na pohybel hipokrytom
święta wojna o Poezję…

Lecz ty tego nie rozumiesz,
jeszcze jesteś taka mała!
za to ojciec, ten rozumie,
osmalony prochem walki.

Cóż ty wiesz? że zaraz przyjdzie
księżyc, co się zowie Dzińdzia,
za nim wiatr, co w malwy dmie;

z wiatrem mnóstwo sennych spraw,
we śnie senny motyl Af –
to rozumiesz. Ja już nie.

Pamięci Niki

Mikołaj Awałow /1906 – 1937/ – ukochany brat Natalii

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s