DO MŁODEJ LIPY

O jakże szybko,
Maleńka lipko,
Ogromnym staniesz się drzewem,

I jak przed laty
Pień twój skrzydlaty
Zaszumi poecie śpiewem.

Dołem woń miodna
Spłynie łagodna,
A piosnka szmerliwa – górą.

05_JIPod twoim cieniem
Znowu wspomnieniem
Stół będzie, lutnia i pióro.

Wzorzysty listek
Dziergany wszystek
Nad nową pochyli się głową.

Wieczne wrzeciono!
Kądziel zieloną
Wić będziesz jak nitkę – słowo.

Arka przymierza,
Zielona wieża –
Cieniem twym pomnóż nam wierszy,

Trelem miłości,
Żarem wieczności
Ostatni niech śpiewa jak pierwszy.

Nic się nie zmieni
W twojej zieleni,
Urośnie z wiosną płaszcz boski –

Cennymi słowy
Przemówi nowy
Poeta, jak Kochanowski.

PÓŹNY  WIECZÓR
Noc. Siedzę przy kieliszku. Już mnie prawie nie ma,
Lecz jeszcze czuję bicie podskórne zegara,
Który znaczy ziarnkami krwi bieżące fale.
Zgrzyta z wolna sprężyna, rdza pierwsza osiada,
I myślę o młodości, która z wolna mija,
Która może minęła już, choć o tym nie wiem.
I resztki świadomości chcąc z siebie wydobyć,
Patrzę na szyby okien bielmem powleczone…

Oddałem życie moje tym, co za mnie żyją,
Wiem, oni mnie dopełniają, oni mnie pomnożą.

06_JI_Rys_Edward Głowacki

Rys_Edward Głowacki

Jeden teraz w Paryżu w ubogiej dzielnicy
Śpi w lodowatej izbie szarego hotelu.
Budzi się, znów zasypia, rzuca czarną głową:
Śni mu się węgiel łamki i nagość modelu,
Którą jeszcze przed chwilą szkicował z pamięci
W mdłem i wysokim świetle wysokiej żarówki.
Płonie cały tą męką, która we mnie zgasła,
Pali się, płacze czasem, przez sen matki wzywa

Mnie nigdy. To ten będzie, który wszystko stworzy,
Czego ja w formę zakląć oporną  n i e  m o g ł e m.

Drugi tutaj. Kamiennym śpi snem od dwóch godzin,
Spracowany i brudny. Ręce ma w odciskach,
I snu jego nie przerwie nic. Żaden niepokój.
Drży tylko lekko, bowiem, chociaż podświadomie,
Myśli o pewnej młodej i ładnej dziewczynie,
Która mieszka przez drogę. Jutro trza wstać rano,
Jeszcze nocą i mrozem, gdy się świat powleka
I ciężka na zaspanych jest oczach powieka.

To ten jest, który za mnie to wszystko odrobi,
Czego mnie leniwemu, zrobić się  n i e  c h c i a ł o.

Trzeci. Ten jest najmłodszy. Jest jeszcze niewinny,
W białej długiej koszuli śpi między innymi
W wielkiej, wspólnej sypialni. Jemu nic się nie śni,
A zasypiając myślał o wierszach i słowach,
O szablach i o koniach i o sercach wiernych,
Gotowych do rozprawy, i o biednych ludziach,
I o ludziach w ogóle, którzy mu się zdają
Szarą zgrają i których on naprawdę kocha.

To ten jest, który kiedyś będzie walczył o to,
O co ja, tchórz, skrzyżować mej broni  n i e  ś m i a ł e m.

– POWRÓT DO EUROPY – 1931 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s