EXEGI MONUMENTUM /fragment/

Autoportret

Autoportret

….Zostanie po mnie para butów,
Które wykonał mistrz nie lada,
Niejaki Codner Coombs and Dobbie,
Dwadzieścia jeden Jermyn Street,
I długo jeszcze mój zegarek
Wydzwaniać będzie swe tik-tak,
Bo trwalszy jest szwajcarski werk
Niż mego serca wątły wrak,
Dogasający już ogarek.

Szlafrok kupiony w Tel-Avivie,
Koszule z Tokio, garnitury,
Mój pled z kaszmiru żegnam tkliwie
I zapisuję wszystko w darze
Młodym warszawskim lowelasom.
Niech mnie odnajdą na bazarze
Braci Różyckich. Gdy sen głuchy
I wieczna mnie ogarnie mgła,
Niech po Warszawie moje ciuchy
Połażą jeszcze rok czy dwa.

ROZMOWA  Z  CISZĄ

Po dniach utrapień, zgiełku, wrzawy,
Kiedy wytchnienia przyjdzie chwila,
Gdy głowa sennie się pochyla
I w ciszy płynie czas łaskawy,

Kiedy się pióro chwieje w dłoni,
Bezwolne nad stronicą czystą,
Gdy srebrna cisza w uszach dzwoni,
Wsłuchaj się w ciszę tę srebrzystą.

Bo nie w zwycięstwach pyrrusowych,
Triumfach, klęskach i zmaganiu
Odnajdziesz prawdy głos surowy,
Ale w tej ciszy i w słuchaniu.

Jak ktoś, co wstrzymał się przed progiem,
Nim zrobił pierwszy krok w nieznane,
Zapomnij rany otrzymane,
Pojednaj się z wczorajszym wrogiem,

Rzuć pychę, która w bezsenności
Groźnym rozrasta się koszmarem,
A spokój smutki twe uprości,
Właściwą im przywróci miarę.

NAD  MORZEM

Jak zapóźniony gość w hotelu
Opustoszałym po sezonie,
Błądzę po pustych korytarzach,
W jadalni piszę na serwetkach
Esy-floresy, inicjały,
Przyjaciół przypominam twarze,
Co mnie tak nagle opuścili,
Wychodzę sam na pustą plażę;
Morze i niebo wciąż błękitne,
Na drzewach liście wciąż zielone
I kwiaty jeszcze nie przekwitłe.
Gdy do pokoju wchodzę, morze
Szumi, gdy tylko drzwi otworzę.
Pełno tu wspomnień i pamiątek.
Patrząc na domki secesyjne,
Nucę niemądre, melodyjne
Piosenki naszych dni młodości,
Wspominam słowa, ktorych wątek
Przerwała burza. Już na zawsze.
Nie mogę pojąć jak rozrzutnik,
Kiedy roztrwoni już majątek,
Gdzie się podziały wszystkie lata,
Których mi dziś tak brak okrutnie.
Nie wierzę lustrom ani twarzom
Mych rowieśnikow postarzałych,
Wychodzę sam na pustą plażę;
Niebo i morze wciąż błękitne,
Na drzewach liście wciąż zielone
I kwiaty jeszcze nie przekwitłe.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s