ŚWIĘTO TRWANIA

8-kwietnia urodziny Buddhy,
Japonia idzie z gałązką wiśni,
Niesie kwitnącą świecę
Ze zmiennej ciemności życia
W niezmienną jasność
Jedynego trwania:
W doskonałość
Niebytu.

KW_12Naprzeciw Bóg Ojciec z naszej figury
Idzie z gałązką wierzby,
Niesie kwitnącą świecę
Ze zmiennej ciemności życia
W niezmienną jasność
I trwałość istnienia
Nieprzerwanego
Na wieki wieków.

Przechodzi wiosna koło wiosny,
Mija się gałąź z gałęzią
I rozstaje się niebyt z istnieniem:
Odmienne zbawienie z dwu stron
Do swoich się śpieszą jasności,
Do dwojga zamkniętych drzwi,
Pod które jak żebrak ścigany
Przez policję w luksusowym uzdrowisku
Podpełza ostatnim wysiłkiem
Na czworakach
Doczesny
Wyznawca.

WIERSZ  O  WÓDCE

Pędzą ją z pestek, z łup winogron,
Z jabłek, śliwek, agrestu,
A ja wam utoczę wódkę z nie-mowy
Moich traw ogrodowych,
Z szelestu.

Tylko połóżcie się tak jak ja,
Głowami w dyniach, rękami w grochu,
Wzdłuż pościelistych bruzd,
I pijcie szum ten i szelest życia
(I śmierci po trochu)
Z podziemnej ciemni,
Z tajemnej gorzelni,
Z roślinnych ust.

Wyszeleści się gleba szczęśliwa,
Wysłowi się krew jej, oliwa,
I wzejdą pędem samiczym
Pożywne wywary,
Warzywa.

Śmiertelnie miłosny alkohol,
Rozpaczliwe pijaństwo istnienia,
Przymus kosmiczny,
Biała patoka:
Połóżcie się tylko na ziemi,
Najbliżej dna, najbliżej korzeni,
Zobaczycie jaka to wódka,
Jaka czysta i
Jaka głęboka.

KUFER
– Marii Dąbrowskiej –

KW_12a_Halina i Kazimierz Wierzyńscy Frascati 1965 kopiaNa strychu śpi mój powrót,
Kufer blachą okuty, walizy,
Cała moja ojczyzna,
Paszporty, obywatelstwa,
Emigracyjne wizy.

Kufer, mój wielki majątek,
Którego tutaj mam bronić,
Normalny nieszczęścia początek
I obłąkany koniec.

Kufer starych zjełczałych dzieci,
Gotowych dalej dziecinnieć i głupieć
I śród niezdatnych na nic rupieci
Samotność dzika, gorycz nostalgii,
Najrozpaczliwszy rupieć.

Psie wycie za moją ziemią karpacką,
Spazm do którego wstyd mi się przyznać –
I przeprowadzka za przeprowadzką,
Z Ameryki do Europy,
Z Europy do Ameryki,
Kufer na plecach,
Schodzone stopy,
Ojczyzna.

Taki jest bagaż. Taki wojaż,
Taki mój rozkład jazdy:
Wszystkie strony świata otwarte
A wyjścia z żadnej.

Taki jest potrzask. Ani co wziąć stąd,
Ani z czym dobiec na koniec:
Strych  mój i powrót,
Zguba i miłość,
Której zabić nie umiem
Ani obronić.

Wiersze – z tomiku KUFER NA PLECACH /1964 r./

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s