KAWIARNIA POD PIKADOREM

Był śnieg i zima była, potem bzem pachniało
I szumiał wiatr na drzewach i grał, jak na fletach,
Tylko rękę wyciągnąć, zgarnąć ziemię całą
I wszystkim ludziom odkryć przyjaciół – w poetach.

KW_05_Skamandryci

W dusznej knajpie niech staną, drzwiami załopocą
I na ulice z sercem wypadną szalonem.
Po gwiazdach się, panowie, podróżuje nocą,
Księżyc jest pustym dźwiękiem – lub złotym melonem.

O, pierwsze wiersze w życiu! Pierwsza śmieszna sławo!
Czy można kochać potem goręcej i prościej!
Dudni świat za oknami i drży łuną krwawą
Podpalony zza węgła wybuchem miłości.

TUWIM

W naszej polszczyźnie, w koniczynie,
Gęsto i ciepło jest od miodu,
Środkiem szumiący Tuwim płynie
Ze swego źródła, słoworodu.

Mowa tam schodzi, z nurtu pije
I mokrą garścią w oczy chlusta,
Całuje drżące, nie wie czyje,
Źródliste łzy,  źródliste usta.

W świat wymówione, wyszeptane,
Korzenne, złe, rtęciowe, śliczne,
Ach, w jedno szczęście, w jedną ranę
Skupione usta ustawiczne.

I panny schodzą się i konie,
Upały, sny i gnuśne puszcze
I ziemia w tym potoku tonie
I potok w ziemi owej pluszcze.

A on ze środka własnej rzeki
Od źródła szumi do posłowia
I biegnie za nim brzeg daleki
I wiatr kołysze mu sitowia.

ODWIEDZINY

O, przyjaciele! Cóż to za wizyta!
Czymże was witać, o najbardziej moi?
Niech każde okno snami pozakwita.
W liście majowe niech się próg przystroi.

KW_05a_rys_Maja Berezowska
Każdy z was bratem mi i dobrodziejem;
Witajcie! Proszę tu na błam kobierca.
Zasatawić muszę stół. W kieliszki wlejem
Każdy czerwone wino swego serca.

O, przyjaciele! Z dawna po kryjomu
Śniłem w komnatach nocą przy kagańcu
Żeby raz wszystkich was tak mieć tu w domu:
Wszak myśmy siebie znali tylko w tańcu.

W śpiewie, w podróżach, w któreśmy jeździli
Ekspresem natchnień po tym całym świecie
Życie wyżywać i wielbić! O mili,
Wy to ode mnie wszakże lepiej wiecie!

W wyścigach z wichrem, na gwiazd promenadzie,
Wiosennych korsach i jesiennej słocie,
W spelunkach nędzy i szermierczej zwadzie,
Na pysznych skrzydłach i na samolocie.

Ze szerokiego gościńca przy śpiewie,
Z radosnych włóczęg w południe po miedzy,
Z czyhań na boga przy płonącym krzewie,
Z „wsie ludi prawy” – z wszechwiedzy-niewiedzy.

Lecz o tem potem gdzieś przed krajobrazem
Boskiego życia poilczym, pomówim…
A teraz siądźmy przy kieliszkach razem
(Ja), Siewierianin, Whitman, Staff i Tuwim.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s