SIC!

Szła Nowym Światem z pieskiem
(Ratlerek. Wabił się Smyk),
Oczy miała niebieskie
A piesek – czarne (sic).

JT_22_Rys_Maja BerezowskaWidzę – dziewczyna klasa,
I wdzięk, i urok, i szyk…
– „Przepraszam, jaka to rasa?”
Odrzekła: „Ratler” (sic).

– „Ratler? To dziwne”, wtrącam,
„Myślałem, że fiat lub buick”…
Mrużąc oczęta od słońca
Szepnęła: „Możliwe”… (sic).

Chwyciłem dziewczynę za biodro
(Mój stary nerwowy tik),
Spojrzała słodko i modro,
A piesek – zaszczekał (sic).

– „Czy chcesz być moją?” Chciała.
Świat mi sprzed oczu znikł!
Co wszystko mogą dwa ciała!
Nie licząc pieska (sic).

Chwila pędziła za chwilą:
To całus, to wódki łyk.
„Kocham cię, kocham, Marylo”.
Maryla jej było (sic).

Rozkoszą nienasycony,
Jak dzik, jak żbik i jak byk
Wyłem: „Co znaczą miliony,
Kiedy mam ciebie!!” (sic).

A miły piesek w kąciku
Uśmiechnął się na ten krzyk,
Coś sobie mruknął po cichu
I podniósł nóżkę i… (sik).

REWANŻ  SENTYMENTALNY
Rzecz między nami była cicha,
Bez żadnych słów.
Westchnąłem Panią, jak się wzdycha
Gałęzią bzów.

Spojrzała Pani tak promiennie,
Że obiecuję najsolenniej:
Gdy tylko ujrzę gałąź bzów,
Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów…
I to – znamiennie.

SPLEEN

Ze znudzenia, ze znużenia
Pusto, sennie, mdło.
Neurocholia? melanstenia?
Diabli wiedzą co.

Gdybyż w innej być mieścinie,
Bo w Warszawie źle…
W Pajtuliszkach? w Bambierzynie?…
Diabli wiedzą gdzie.

Byłoby też doskonale
Lata puścić wspak.
Chętnie bym to zrobił, ale
Diabli wiedzą jak?

Zająć by się jakąś… pracją…
Mracją… czy ja wiem?
Pempologią? alansacją?
Diabli wiedzą czem.

Siadłbym z jakim byczym chłopem,
Pogawędziłbym.
Z księdzem? Żydem? czartem? popem?
Diabli wiedzą z kim.

Może wylazłby z rozmowy
Jakiś zdrowy sąd?
Może z serca, może z głowy,
Diabli wiedzą skąd.

Ziewam, dumam żałośliwie,
Że… że co? że pstro?
Owszem, może… Lecz właściwie
Diabli wiedzą co.

SPRZECZKA Z ŻONĄ

Lojalnie mówię do żony:
“Małżonko, jestem wstawiony”.

Odrzekła z pogardą: “Błazen!
Uważam, że jesteś pod gazem”.

Mówię: “Przesady nie lubię.
Przysięgam ci, że mam w czubie”.

Powiada: “Kłamiesz, kochany.
Twierdzę, że jesteś pijany”.

“Nie przeczę – mówię – żem hulał,
Lecz jam się tylko ululał”.

Odrzekła: “Łżesz, jak najęty.
Po prostu jesteś urżnięty”.

“Ja – mówię – nic nie skłamałem;
Doprawdy, pałę zalałem”.

“Kłamstwo – powiada – co krok!
Jesteś urżnięty w sztok”.

“Oszczerstwo! – oświadczam z gestem:
Pijany jak bela jestem”.

“Baranek – krzyczy – bez winy!
A kurzy mu się z czupryny”.

Wyję: “Niech pani przestanie!
Ja jestem w nietrzeźwym stanie”.

“Łżesz – mówi znów – jak najęty!
Trynknięty jesteś, trynknięty!”

“Nieprawda – ryknąłem na to –
Ja jestem pod dobrą datą!”

“Gadaj – powiada – do ściany,
Wiem dobrze: jesteś zalany!”

“Jędzo – szepnąłem – przestaniesz?
Ja – zryty jestem! Ty kłamiesz!”

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Godzinę trwała ta sprzeczka,
Aż poszła na wódkę żoneczka.

A ja, by się nie dać ogłupić,
Także poszedłem się upić.

Utwory – z JARMARKU RYMÓW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s