JUWENILIA – tom II

Tom II – to utwory z sześciu zeszytów, które
poeta… zapisał od grudnia 1913 do września 1918 r.

 ALCHEMIA

Wątpię, czy w alchemicznej znalazłbyś pracowni
Tyle dziwów, co w kątku dziecinnej komnatki:
Chyba, że średniowieczni doktorzy cudowni
Też mieli skarb rupieci, skrywanych od matki.

Bo pomyśl, że w skorupce ze stłuczonej szklanki
Rozrabiało się farbkę złotą z mydlinami,
Złote bańki przez słomkę puszczało się z pianki
Na słońce, co sączyło się szczodrze oknami.

                                                                     /Tekst urwany/

JT_06* * *

Lubię miasto w zimowe wieczory.
Kiedy płoną iskrzące…
Elektryczne, złociste kolory
Z drobnym śniegiem igrają figlarnie…

Mróz-rysownik na oknach się kwieci,
Kwitną kwiaty ze szronu i liście…
Lecą chmary… migocą w zamieci
Tak srebrzyście… srebrzyście… srebrzyście…

Stoją róże czerwone, płonące
Poza szybą wystawy wspaniałej…
… Są gdzieś usta… czerwone, gorące…
… A świat cichy jest, mroźny i biały…

* * *
Uderzyły mnie – oczy czarne,
Upieściły mnie – oczy modre,
I wierzyłem wam – oczy czarne,
Gdy wierzyły mi – oczy modre.

Pokochałem ja – oczy modre.
Pokochały mnie – oczy czarne.
… Dziś nie wierzą mi – oczy modre,
I nie wierzę wam – oczy czarne.

Tak mi smutno dziś – oczy czarne!
Tak mi tęskno dziś – oczy modre!
Jakże wierzyć wam – oczy czarne,
Gdy nie wierzą mi – oczy modre?

JULIAN  TUWIM  

Z wolą, pamięcią i wysubtelnioną
współczesną duszą – ja, Europejczyk,
młody, wysoki, z tak zwanym „talentem”,
ja, czytający piękne, mądre książki,
wszystko pojmując i wiążąc logicznie
w mózgu; ja, człowiek dziewiętnastoletni,
żyjący pięknem i wszechrozważaniem
żywota swego, dostojnego aktu;
muzyki świętej czciciel zapalony,
ciekawy badacz wszystkiego, co było,
co jest i będzie; umiejący z rzeczy
wyciągnąć wnioski, i myśleć, i kochać,
odróżniać rzeczy, łączyć w kategorie,
wiązać ze sobą skutkiem i przyczyną;
czujący w sobie krwi bicie niezmienne,
mogący ciało zginać i wyprężać,
podnosić ciężkie żelazo lub trzcinę
łamać w kawałki na kolanie; kwiatów
czuć woń i w słońcu grzać ciało w południe;
ja, który mogę jeść słodkie owoce
i sam je zrywać gdy podniosę rękę,
wpijać się w miąższ ich ostrymi zębami,
powiedzieć: „cierpkie”, „dojrzałe”, „przekwitłe”;
ja, który mogę, mogę,  jeśli zechcę,
chwycić tę szklankę , co na stole stoi,
i na kawałki drobne rozbić; który
korzystam z każdej chwili życia swego,
aby ją przeżyć, w s o b i ć w swą istotę
i być bogatszym z dnia na dzień sam sobą,
z cywilizacji czerpiąc wszystkie dane;
ja, który widzę, czuję, przypominam,
mogę l u b  n i e  c h c ę  t y l k o (to podkreślam);
tradycji wielkich spadkobierca żądny,
co kocha ziemię, kraj swój, jego czyny,
przyszłość i przeszłość, sam zaś – teraźniejszy,
dzisiejszy, wszelki, czynny i rozumny;
ja, który kocham prześliczną dziewczynę,
tęskniący za nią, dobry i oddany
całym swym życiem jej i wszechświatowi,
ojczyźnie swojej i swej młodej duszy;
ja, co się cieszę z tego, co jest mądre,
dobre i wielkie, moje, mnie pokrewne;
odnajdujący różne nowe rzeczy,
widzący czasem rzeczy niewidzialne,
a jednym słowem: ja! – – po wielkiej, ciężkiej
KULI odwiecznej, która zwie się Ziemia,
chodzę w poczuciu Dostojności Życia;
człowiekiem jestem i mówię – HOSANNA!

– 25 stycznia 1914 r. –

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s