JUWENILIA – tom I

Tom I – to utwory z pierwszych pięciu zeszytów,
które poeta… zapisał do października 1913 r.

COŚ
Sny, marzenia nieuchwytne…
Coś znanego… Coś, co było…
Piękne, słodkie, wzniosłe, szczytne…
Coś, co kiedyś ze mną żyło…
Złotych rojeń dawne chwile…
Co lubiłem… co mi bliskie…
Tyle uczuć, wrażeń tyle…
Takie jasne, światłe wszystkie…
Co odeszło… co mnie smuci,
Coś dziwnego… coś, co śniłem,
I tak tęsknię… Już nie wróci.
Co kochałem, w co wierzyłem….

JT_04CZEKAM /2.01.1913 r./

Czekam i czekam i sam nie wiem, na co,
Jakieś wzruszenie ogarnia mnie tkliwe…
Lata dziecięce… lata szczęśliwe…
Wspomnienia – czasu dłonie zatracą…
Czekam i czekam i sam nie wiem, na co!…

A może wróci! Może się stanie
Cud i znów będziesz tu razem ze mną…
Patrzę w rozpaczy w dal pustą, ciemną…
Lecz… może… może… i cud się stanie…
… Dobre, przesmętne oczekiwanie…

Czekam i czekam… Nad głową ręce
Splatam w zadumie… coś mi się marzy…
Lata szczęśliwe… Lata dziecięce…
Coś gorącego spływa po twarzy…

LUBIĘ

Lubię te smutne, blade oblicza,
Słowa i cienie, zmierzchy i oczy,
Mają wdzięk dziwny i czar uroczy
I mgła okrąża je tajemnicza.

Lubię cmentarze i krzyże stare,
Strachy i bajki, karły, królewny…
Czasem jak dziecko jestem niepewny,
Czy dać, czy nie dać wszystkiemu wiarę?…

Lubię te cisze, łzy i spojrzenia,
Zagadki, mroki, jesienie, deszcze…
Nęcą mnie, wabią… lecz budzą dreszcze
Jakiegoś żalu… Może wspomnienia…

RYMY

Rymy – to bardzo dziwna rzecz.
Rymy – to rzecz nie przypadkowa.
To nie dźwięk pusty tylko, lecz
Cała mistyczna dusza Słowa.

Rymy – to cienie. Echa słów.
Coś, co się musi stać koniecznie.
Przebrzmiało – lecz powraca znów
I będzie się powtarzać wiecznie…

Bo gdy co powiem słowo „dal”
Lub najsmutniejsze „czy pamiętasz?” –
Odezwie ci się w sercu „żal”
I jakiś kwietny, cichy „cmentarz”.

Bo tak już jest. Bo to już tak
Twa dusza żalem ci odbrzmiewa,
To raz na zawsze dany znak:
Musi być echo, gdy się śpiewa.

Musi być echo dawnych dni,
Dawnych upojeń i kochania…
Sen się raz tylko w życiu śni,
A resztę – echo nam wydzwania.

CZASAMI

Czasami tak mnie coś napadnie
i tak za gardło chwyta – dusi!
że się coś we mnie zrywa na dnie,
a później kusi… kusi…kusi…

Czuję się wtedy… tużurkowo,
śnią mi się „szczęścia” i „nadzieje”,
i mam wrażenie, daję słowo,
że ja, po prostu… „porządnieję”!

Więc się zaczyna „Życia lekcja”…
Uczą mnie – z jadem serce gryzą:
dostojna para” miss Refleksja
z swą guwernantką – Analizą…

Zrozumiał by mnie Henryk Heine,
sentymentalny satyr stary,
co wszystkie znał kaprysy tajne
onej wielmożnej arcypary.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s