BŁĄDZĄC /1941 r./

05_Foto_Miernicki_1942 r.Zasłuchany w piosenkę Warszawy,
Kiedy jabłonie gasną na Mokotowie,
Na pustkę pokrzyw blady deszcz,
Jesienny posiew.

Jakżesz ty smutna, stolico milczenia,
Kolebko snu, jakżesz smutna.
Dymy szerokie, ognie na wieżach,
Wiatr, łopot płótna.

Maszty za mgłą, domy za słońca kurtyną,
Śpią tutaj na pustkowiach przykryci gazetą.
Zaczęta ciemność.
I odrzuconą ręką wiedzą: sen jest nie to,
To śmierć, nie senność.

A domy twoje czymże wtedy są,
Zobaczone nagle w głębokości
Za ukośną kurtyną słońca czy za skrą
Krótkiej wieczności.

Podobny pszczole bijącej w przeźroczystą szybę,
Co nie wie, że otwarty do przebicia świat.
Zasłuchany w piosenkę Warszawy,
Gdy nagły ogień nawiedzenia spadł.

Te twarze ledwie są, już nie istnieją,
Dotknąć nie można, jak nie można lecących pocisków.
Żółta noc, iskry twarzy padając siwieją,
Słup ogniotrysków.

Nie mord, nie głód, nie pożar wsi jesiennych,
Tylko noc, gejzer spojrzeń, słup nieustanny plemion.
A tu zmierzch na pustkach pokrzyw senny,
Chmura nad ziemią.

Jeżeli serce wojnę poznało, przyjęło,
A mgnienia ludzkich miast udźwignąć nie umie…
Zasłuchany w piosenkę Warszawy…
Ciemno dymi niestworzone dzieło
W pół kamiennej, pół powietrznej kolumnie.

Wiersz – ze zbioru OCALENIE

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s