…Takiego poruszenia…

… dawno na Złotnie nie było. Wszyscy byli ciekawi w jakiej sukni Marysia pójdzie do ołtarza, jak będą ubrani goście, jakie weselisko wyprawi  kowal  swej jedynaczce.

Pocztówka Antoniego Uniechowskiego

Następnego dnia,  zgodnie ze  staropolskim zwyczajem,  z samego rana  miały miejsce „rozpleciny”. Zofia poprosiła panią Stenię, aby swojej pupilce rozplotła warkocz.  Stenia płakała i rozplatała warkocze wspominając dawne czasy, gdy jeszcze Marysię  jako niemowlaka
w swych ramionach kołysała.

Cieszę się, mówiła łamiącym się głosem Stenia, że widzę cię taką szczęśliwą, obyś nigdy gołąbeczko nie zapomniała miłości jaką otrzymałaś w panieńskim stanie od brata, rodziców, przyjaciół
i oby to szczęście zawsze było przy tobie.

Już czas. Teraz koleżanki  założyły Marysi piękną ślubną suknię, a na głowę  włożyły  jej „koronę weselną” z mirtu. Wyglądała pięknie, niczym cudny kwiat z niezwykłej oranżerii i niejedna panna poczuła ukłucie na jej widok.

O kurczę – krzyknęła Hanka –  już słychać kapelę!

Jest i pan młody z drużbami – ktoś rzucił,  i w tym momencie męskie głosy zaintonowały piosenkę:

Żałośnie Marysia płakała,
Gdy za mąż nieboga iść miała,
Rozczesując włosy rozkoszne,
Te słowa mówiła żałosne…

Przed wyruszeniem do kościoła Jakub  udzielił  młodym  uroczystego błogosławieństwa, a Zofia zwracając się do młodych  powiedziała –

Już za kilka minut będziecie rodziną, a ona jest jak  kotwica.   Bez niej będziecie  jedynie dryfować.  Życie moi drodzy  jest trudne do przewidzenia, dlatego trzeba być na nie otwartym, a po sprzeczkach małżeńskich, które będą częścią waszego nowego życia także, należy wyrzucić z siebie pokłady goryczy, żeby nie zalegały na duszy. Pamiętajcie  nie warto kumulować w sobie złych emocji. I co najważniejsze  Jerzy, dodał Jakub, jak skrzywdzisz Marysię, to popamiętasz teścia kowala.

Jurek  zerknął na narzeczoną  i przysiągł, że nigdy jej  nie skrzywdzi
i dowiedzie, że zasłużył na nią.

Tego dnia,  już na długo przed ślubem, kościół był nabity. Przybyli gapie nie tylko ze Złotna, ale  i z Jagodnicy, Rąbienia i Starego Złotna,
a nawet ze Zdrowia…

Fragment z powieści Baba z babyMarioli Klink.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s