„Święty Jerzy” /Malowanka na szkle/

Autokarykatura_1913 r.W naszym górskim domu
U jodłowej ściany
Wisi święty Jerzy,
Na szkle malowany.
Kto nie wierzy – niech nie wierzy,
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Hucznie i buńczucznie
Podniósł swoją włócznię,
Ażeby z wysoka
Uderzyć na smoka,
Który pod nim leży:
Święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Bez lęku i strachu,
A pełen rozmachu
Był ten majster, ten konował,
Co konia zmajstrował:
Troska go nie chwyta,
Że koniowi w rybie pletwy
Rozmazał kopyta.
Kto nie wierzy, niech nie wierzy:
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Jeździec w swym zapale
Nie troszczy się wcale,
Trwoga go nie chwyta,
Że koń nie kopyta,
A jeno rybie ma skrzele,
Co tu gadać wiele:
Kto nie wierzy, niech nie wierzy,
A tu święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Smok się pod nim wije,
Tratuje lilije,
Które naród mnogi
Jeźdźcowi pod nogi
Rzucił w swej wdzięczności,
Ludzie zwykli, prości.
Lecz on w swym zapale
Nie troszczy się wcale
O girlandy i o wieńce,
Jeno, aż rumieńce
Wyszły mu na lica,
Mknie jak błyskawica,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.
Kto nie wierzy, niech nie wierzy,
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Rys_Kazimierz Sichulski_1914Wnet nadeszła pora,
Że zakłuł potwora,
I by nowe mieć przygody,
Święty Jerzy, rycerz młody,
Ze serca nakazu
Wyrwał się z obrazu,
I przez rowy, i przez płoty
Do świeżej pędzi roboty.
Z wiatrami w zawody
Pędzi rycerz młody;
Kto nie wierzy, niech nie wierzy:
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Przecież gdy tak pędzi,
Na szerokiej drodze
Wydarzyło się nieszczęście
Dzielnemu niebodze:
W złą godzinę
Spotkał babę starowinę,
Rzekł: „W te tropy
Usuń precz te twoje stopy
Ty babo-starucho!”
Ale ona głucho,
Jak rozbity dzban:
„Mocny jesteś pan,
Lecz mocniejsza ja – niewiasta,
Jestem Śmierć i basta!”
Kto nie wierzy, niech nie wierzy,
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Usunął się, słaby
Wobec starej – baby.
Nie chciał iść w zawody
Z Śmiercią rycerz młody.

Zmartwiał, stężał cały
Ten rycerz wspaniały
I zimnego srodze
Można było przy tej drodze
Wykutego w głazie
Widzieć jeszcze wczora.
Lecz nadeszła pora,
Że, cud nad cudami,
Zabłysł między nami!
Wichry się zerwały,
Wstał rycerz wspaniały:
W naszym górskim domu,
Na szklanym obrazie
Z wichrami w zawody
Pędzi rycerz młody,
Pędzi na kształt gromu
I włócznią z wysoka
Żywo bije smoka.
Komu trudno wierzyć, komu,
Niech nie wierzy!
Ale święty Jerzy,
Najpierwszy z rycerzy,
Na swoim rumaku
Pędzi do ataku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s