„Poranek”

W 1877 r.Noc już kona, już zrywa gwiaździsty się wianek:
Jak kwiecie ginie z wiatrem,
nikną gwiazdy w górze…
Znikły… Jedna na niebios błękitnym lazurze
Rozlała blask jutrzenka — przeddniowy kaganek.

Patrząc w wodę, jak w lice kochanki kochanek
Szczęśliwy!… przecież nie wie, że miłości róże
Wnet zerwią i rozwieją wietrzyska i burze… —
Ach! cudny, choć zimowy, zawitał poranek.

Zgasła jutrznia, a słońce pośród zórz korali
Stroi nagie drzew szczyty w tęczowane suknie,
Lub łamie swe promienie o kryształy fali…

Cicho wszędzie… Ni piosnki usłyszeć śród sioła,
Kra tylko, falą pchnięta o krę czasem huknie…
Smutno… smutno… a jednak — jak pięknie dokoła!

Wydrukowany – w gnieźnieńskim „Lechu” – w 1876 r. sonet
„Poranek” uważany jest za poetycki debiut Jana Kasprowicza.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s